sobota, 14 czerwca 2014

Twój dzisiejszy barista... PART1

Miło jest móc wreszcie dodać coś na tym blogu :) Miło nam wszystkim drodzy czytelnicy, wita was serdeczie ekipa bloga "Hey There, Castiel". Mamy nadzieję, że to co dla was tłumaczymy spodoba wam się w równym stopniu co nam. Na początek przedstawiamy wam opowiadanie pod tytułem "Twój dziesiejszy Barista..." (oryginalnie: "Today Your Barista Is... ") autorstwa Brimac0518. Fanfick pochodzi z fandomu serialu Supernatural i jest całkowitym AU. Miłego czytania ^^

****~~~~****

Dean stanął jak wryty, gdy przeczytał napis na tablicy. Zazwyczaj były tam powypisywane oferty dnia, albo jakieś dziwne, małe rysunki wykonane przez blondyna, o którym Dean wiedział tylko tyle, że jest właścicielem kawiarni „Przysmaki Archaniołów” - przypuszczał, że nazywał się on Gabriel. Ale dzisiaj, widniało tam kilka dziwnych zdań:
Twój dzisiejszy barista jest:
1. Całkowitym, pieprzonym gejem.
2. Zdesperowanym, cholerym singlem.
            Napojem, który dzisiaj Ci polecamy jest: dasz mi swój numer.
Był tam również obrazek patyczkowego ludzika w... Trenczu?
Ok.. Dean potrząsnął głową i wszedł do niewielkiej kawiarni. Dzwonek jak zwykle odezwał się nad jego głową, poczuł też zapach kawy i ciasta. Był wcześniej, niż zazwyczaj. Przychodził do tej kawiarni regularnie od kilku tygodni, od kiedy tylko zobaczył za ladą mężczyznę o bardzo jasnych, niebieskich oczach.
Dean zawsze skupiał swoją uwagę na parze tych ślicznych oczu. Włosy mężczyzny, zawsze w seksownym nieładzie (oraz tyłek, który Dean zauważył, gdy mężczyzna pochylał się w jeansach) dodały co nieco do zauroczenia Deana.
Dean wciąż nie wiedział jak mężczyzna się nazywa: w przeciwieństwie do innych pracowników, nie nosił on tabliczki z imieniem, a za każdym razem, kiedy Gabriel - Dean był już prawie pewny, że blond mężczyzna nazywał się Gabriel - odzywał się do niego, nadawał mu przezwiska w stylu „Słodzie" albo „Seksowne Włosy" albo „Mały braciszek". Dean nie był pewny, czy „Niebieskie Oczy” był faktycznie bratem Gabriela, więc to też w niczym nie pomagało.
Mężczyzna, o którym Dean marzył (i czego się wypierał za każdym razem, gdy Sammy się z nim droczył) stał za ladą ubrany w czarny fartuch niedbale zawiązany na białej zapinanej koszuli oraz jeansy. Krawat pod jego fartuchem był przekrzywiony, a mężczyzna bawił się właśnie jego węzłem, kiedy Dean podszedł.
- Dobry - Dean się uśmiechnął.
Niebieskie Oczy podskoczył i spojrzał na niego, a Dean uśmiechnął się głupio.
- Nie słyszałeś, kiedy wchodziłem? - Spytał Dean.
- Ja... T-tak. - wymamrotał mężczyzna głębokim, szorstkim głosem, który Dean chciałby usłyszeć, gdy wykrzykuje jego imię - zwłaszcza, kiedy oboje byliby nadzy, mokrzy od potu i zaplątani w jego prześcieradła. - Bardzo przepraszam, zamyśliłem się. - Na chwilę zamilkł i przechylił głowę, zmrużył też trochę oczy. - Zazwyczaj nie przychodzisz tu tak wcześnie.
- Ach... Tak - odpowiedział Dean, zaskoczony, że obiekt jego zauroczenia rozpoznał go. Mężczyzna ten nigdy nie zwracał na niego szczególnej uwagi (Dean wcześniej próbował flirtować, ale Niebieskie Oczy nie był gejem albo po prostu nie był zainteresowany). - Mam wczesne spotkanie - wyjaśnił tak krótko, jak mógł, a mężczyzna skinął głową. - Poproszę więc...
- Dużą kawę z dwoma łyżkami cukru, bez mleka, oraz borówkową muffinę? - dokończył mężczyzna, a Dean skinął. – Oczywiście, już podaję - dodał i poszedł w stronę ekspresu do kawy.
Podczas pracy baristy, Dean pozwolił, żeby jego oczy powędrowały nisko po plecach mężczyzny, poprzez tyłek do tych długich nóg. Był pewny, że jest on biegaczem, był cały szczupły, ale i umięśniony.
- Więc… - Dean odchrząknął, ale barista się nie odwrócił - Chcesz mój numer?
Mężczyzna w końcu się obrócił, raczej gwałtownie, i wlepił swój wzrok w Deana.
- Przepraszam?
- Ten napis przed wejściem - odpowiedział Dean i zachichotał, gdy brwi baristy uniosły się ze zmieszania. - On mówi, że jesteś gejem i zdesperowanym singlem.
Całe ciało mężczyzny zatrzęsło się, po czym wyszedł on szybko zza lady. Dean zdążył go jeszcze zobaczyć, gdy wypruł przez otwarte drzwi na zewnątrz.
Dało się słyszeć głośne przekleństwo, zanim Niebieskie Oczy wrócił, tupiąc głośno ze złości. 
- GABRIEL! - wrzasnął, a Dean zagwizdał. Ten facet ma całkiem sporo siły w płucach... Co było dobrym znakiem, ponieważ Dean zawsze lubił nieśmiały i cichy typ, który potrafi się wydrzeć w łóżku.
Można było usłyszeć krótki wybuch śmiechu z zaplecza kawiarni, zanim Gabriel - tak, teraz to Dean wiedział, że tak się nazywa - wyszedł, wycierając dłonie o ręcznik.
- Co tam, braciszku? - zapytał z bezczelnym uśmiechem na swojej szczupłej twarzy.
- Co zrobiłeś z napisem przed wejściem? - mężczyzna zażądał odpowiedzi. Gabriel zaśmiał się ponownie.
- No co? Napisałem prawdę.
Niebieskooki rzucił szybkie spojrzenie na Deana.
- Ah... - Gabriel uśmiechnął się znacząco i zwrócił do Deana. - Mój brat… - powiedział do mechanika. -…Jest całkowitym gejem i desperackim singlem.
- Gabriel! - mężczyzna syknął.
- Więc zarekomendowałem Twój numer telefonu - Gabriel kontynuował i puścił oko do Deana, który zamrugał. - Wracaj do pracy, Cassie - powiedział do swojego brata, zanim odwrócił się i wyszedł.
- Gabriel! Gabriel! – „Cassie” krzyczał za nim, a Dean parsknął. - To nie jest zabawne - uciął zielonookiemu, który podniósł swoje ręce w obronie.
- Nic nie powiedziałem!
- Ale myślałeś, żeby powiedzieć - mężczyzna mruknął i wrócił za ladę.
Wreszcie, kiedy jego kawa była już nalana, a sprzedawca podawał mu muffinkę, Dean zapytał:
- Cassie, tak?
Mężczyzna zamarł na chwilę, po czym westchnął. 
- Castiel - poprawił go, a Dean spojrzał na niego z politowaniem. - Tak, my wszyscy nosimy imiona aniołów - wymamrotał Castiel i umieścił kawę oraz babeczkę na ladzie. - Michael, Raphael, Gabriel, Balthazar, Anael, i ja.
- Wow - Dean wypuścił powietrze z ust. - Masz mnóstwo rodzeństwa.
- Mhm - burknął Castiel, nie podnosząc wzroku.
- Hej, jestem pewny, że Gabriel po prostu się trochę zabawił - powiedział Dean, a niebieskooki spojrzał na niego, jak tylko dostarczył zamówienie. - Po prostu powiedz każdemu, kto zapyta, że to Gabriel szuka numerów telefonów. 
Castiel prychnął cicho. 
- Ucieszyłoby go to.
- Wiesz, więcej ludzi byłoby zainteresowanych tobą - skomentował Dean i niebieskooki spojrzał na niego, uniósł brwi, przechylił nieco głowę, zmieszany. - Co? - Dean wzruszył ramionami. - Nigdy nie patrzyłeś w lustro? Cudowne niebieskie oczy, włosy w nieładzie, ładna sylwetka, urocza twarz... jesteś przystojny, stary.
Castiel zamrugał powoli oczami, jak gdyby Dean mówił w innym języku. Zielonooki czekał na odpowiedź cierpliwie, gdy jednak tamten nie odpowiadał, zapłacił za swoją muffinkę i kawę i powiedział:
- Więc, hm... lepiej już sobie pójdę. 
Odwrócił się i poszedł w kierunku drzwi, przeklinając siebie w myślach. Głupi, głupi, głupi! Po co to powiedziałeś? Prawdopodobnie wystraszyłeś go.
- Poczekaj!
Dean zamarł na chwilę, stanął w drzwiach otwartych do połowy, zanim odwrócił się w kierunku Castiela. Niższy mężczyzna wyszedł zza lady skubiąc nerwowo swój fartuch.
- Czy ty... Naprawdę tak myślisz? - zapytał.
- Pewnie - Dean skinął i pozwolił, żeby jego wzrok powędrował przez całe ciało Castiela. Uśmiechnął się delikatnie, kiedy tamten się zaczerwienił. - Definitywnie uważam, że jesteś przystojny. - dodał.
Castiel powoli skinął głową i spojrzał w dół. Dean obserwował, jak tamten przez parę sekund przygryzał dolną wargę, po czym wziął głęboki wdech.
- Ja... uh... nie miałbym nic przeciwko, gdybyś zdecydował się pójść za radą napisu na tablicy - wymamrotał i ostrożnie podniósł wzrok na Deana. Boże, jego oczy były bardzo niebieskie.
- Więc... poleciłbyś mój numer, co? - Dean zapytał. Niebieskooki skinął głową, a on pozwolił, aby pełny uśmiech Deana Winchestera pojawił się na jego twarzy. – Więc… - zaczął, biorąc łyk kawy dla lepszego efektu - …Upewnij się lepiej, że nikt inny nie pójdzie za radą napisu, a ja zobaczę się z tobą jutro, przynosząc mój numer komórkowy.
Castiel zamrugał szybko, zanim jego usta rozciągnęły się w nieśmiałym uśmiechu, a Dean naprawę chciał je wycałować.
- Okej - powiedział niebieskooki. - Więc... widzimy się jutro...? - zamilkł na chwilę.
- Jestem Dean.
- Castiel - odpowiedział barista, po czym się zarumienił. - Ale, uh..
- Tak, wiedziałem to wcześniej - Dean uśmiechnął się, a niebieskooki skinął głową. - Do zobaczenia, Cas.
Drgnął lekko, słysząc swoje przezwisko, po czym uśmiechnął się. Dean puścił do niego oczko zanim przeszedł przez drzwi.
- Dostałeś jego numer? - zdążył jeszcze usłyszeć za sobą.
- Zamknij się, Gabriel! - Castiel warknął, a zielonooki uśmiechnął się szeroko.
Wracając do swojej ukochanej Impali, szedł pewnie, zadowolony z siebie. ,,Dziękuję, Gabriel" - pomyślał, kiedy wziął łyk swojej kawy.



2 komentarze:

  1. Ej... ejejeejejejeeeeeej ; - ;
    Ogólnie świetne tłumaczenie, ale... ja chcę więcej!

    OdpowiedzUsuń
  2. 33 year-old Staff Accountant III Magdalene Laver, hailing from Beamsville enjoys watching movies like The Derby Stallion and Playing musical instruments. Took a trip to Uvs Nuur Basin and drives a Mercedes-Benz SSK Roadster. kliknij tu teraz

    OdpowiedzUsuń